EXT 2011 Odc 22: Chorwacja, plażowanie i organy (morskie!)

IMG_8814

Jeżeli oglądając nasze zdjęcia z Chorwacji macie wrażenie, że opalanie, kąpanie, szalone skoki do wody i ogólne plażowe rozbestwienie to jedyne co robiliśmy w tym kraju – to nie mijacie się bardzo z prawdą. Chorwacja to skały, słońce oraz woda tak czysta i turkusowa, że aż trudno w to uwierzyć. Obraz ten dopełniają spektakularne zachody słońca, w trakcie których świat wygląda zupełnie, jakby ktoś włączył czerwoną żarówkę, białe dachy, piękne góry, skały i głośne cykady… Tak, wiemy. Jest czego zazdrościć.

Dla porządku należy jednak dodać, że Chorwacja to młody kraj, po którym widać wciąż ślady działań wojennych z 1994 roku. Oddalając się od autostrad i głównego szlaku turystycznego można natknąć się na wysiedlone domy lub wioski, budynki ze śladami kul i inne tego typu „pamiątki”. Do tego jest tu dosyć drogo, a w większych miejscowościach roi się od turystów – również bardzo wielu Polaków.

Jeden z pierwszych dni w Chorwacji spędziliśmy, zaskakująco… na plaży. Jednak nie było to popularne turystyczne miejsce, tylko lokalna plaża dla miejscowych. Mieściła się koło starego portu oraz nieczynnej, nieco przerażającej kolejki, która kiedyś prowadziła w pobliskie góry. Nocleg w tym miejscu pozwolił nam bardzo blisko zapoznać się z chorwacką kulturą, a szczególnie jej sceną muzyczną. Pobliski bar, który miał zaledwie kilku klientów, przez całą dobę puszczał muzykę tak głośno, jakby wkoło bawiło się co najmniej 100 par. Jednocześnie odtwarzanych płyt było co najwyżej 5, więc każdą z nich poznaliśmy naprawdę dobrze…

IMG_9074

Udało nam się także spotkać znajomych Krzysia – odwiedziliśmy ich na wyspie Pag. Dorota, Łukasz, Marta i Bartek przyjęli nas ciepłym uśmiechem, prysznicem i prądem, za co bardzo dziękujemy. Kilka wieczorów spędziliśmy w ich miłym towarzystwie.

Odwiedziliśmy Zadar, bardzo ładne miasto położone na środkowym wybrzeżu Chorwacji. Oprócz wielu zabytków i atrakcji tego miasta (jak na przykład morskich organów lub świetlnej instalacji „powitanie słońca”) zapamiętamy to miasto jako prawdziwe „miejsce spotkań”. Na parkingu, dwa samochody obok naszego busa, nocowała bardzo sympatyczna para. Energiczna dwójka, w „bardzo średnim” wieku również spędzała wolny czas podróżując po świecie i Europie swoim vanem. Przegadaliśmy wspólnie w doskonałych humorach pół nocy. Okazuje się, że emerytura, to czasem dopiero początek!

Wyjeżdżając na północ Chorwacji z każdym kilometrem, szczególnie po przekroczeniu pasma gór, na termometrach z każdym kilometrem spadała temperatura i pojawiało się coraz więcej drzew. Kolejnym przystankiem był Park Narodowy Jezior Plitwickich. Jego atrakcją jest 16 jezior o krystalicznie czystej, niebieskiej wodzie oraz sieć grobli i wodospadów. Pięknie! Wstęp był płatny. Oczywiście i na to znaleźliśmy radę.

IMG_9106

Po zwiedzeniu największych, najpiękniejszych, najstarszych i wszelkich „naj naj” katedr w całej Europie musimy zwrócić uwagę na fakt, że w Chorwacji, w okolicy Nin, istnieje chyba najmniejsza świątynia Europy. Z daleka wygląda jak lepianka na ziemniaki, z bliska jak kapliczka albo baszta zburzonego zamku, a szumny podpis głosi „Kościół św. Mikołaja”. Do środka byśmy się nie zmieścili we 4, ale przynajmniej dałoby się go objąć.