EXT 2011 Odc 20: Francja i różności pod namiotami

Pierwszy nocleg we Francji spędziliśmy nad cudownym jeziorem. Oczarowała nas czysta woda i wspaniałe gwiazdy na nocnym niebie… wszystko było by super gdyby nie jeden malutki, maciupeńki szkopuł, który zainspirował nas do stworzenia nowego portalu  www.kupaprzynamiocie.eu (domyślcie się)

IMG_7726

Wraz z następnym przystankiem cofnęliśmy się w czasie wprost do średniowiecznego zamku w  Carcassone. Szybki śniadaning na murach i zwiedzanie niesamowicie klimatycznych uliczek pozwoliło nam się na chwilę poczuć jak na dworze króla Jana z Nothinggam. Jeszcze tego samego dnia poznaliśmy dwóch Francuzów z którymi spędziliśmy wieczór pijąc soki rozmawialiśmy o filozofii w języku, pieszczotliwie nazwanym „frangielskim” (migowym?!). Impreza odbyła się na parkingu plażowym, przy którym nota bene znajdował się spożywczy – rano bagietki ochoczo same wskoczyły nam do busa! W tym samym czasie trawiły się w naszych jelitach frytki + jedna zbłąkana paróweczka z dnia wcześniej, a Monia (po traumatycznych przeżyciach) wyszła z pomysłem na kolejny portal www.zdechlykotpodnamiotem.eu (tak, tu też możecie się domyślić o co chodzi).
Na każdym wyjeździe przychodzi (albo i nie) czas na wysłanie kartek do znajomych. Pocztówki o których mowa nie były zwykłymi pocztówkami, każda starannie dobrana miała niebanalne przesłanie a czasem i zaproszenie – Yes! Yes!!,Yes!!! You are next – powiedział osioł patrząc się przez lunetę na półnagą dziewoję. Większość kartek poleciała z Marsilli, gdzie po za zwiedzaniem portu odwiedziliśmy pocztę.

Następnego dnia pojechaliśmy do zoo. Nie był to normalny ogród zoologiczny. Saint tropez to miejscowość wszystkim i dużym i małym i chudym i grubym, no dosłownie każdemu, dobrze znana.  Chodzi się tutaj po głównym deptaku i obserwuje jak właściciele olbrzymich jachtów przycumowanych w porcie żyją i funkcjonują na swoich łódeczkach. Skąd zdanie o ogrodzie zoologicznym? Bo i miejscowość wyglądała jak zoo. Przynajmniej dla nas: po jednej stronie mamy ludzi chodzących po nabrzeżu, a po drugiej super-bogaci właściciele jachtów wyglądają zza zahartowanego szkła, gdy dorzucimy jeszcze obsługę łodzi, która przynosi wszystko właścicielom do ich „sanktuarium” mamy zoo w pełnej krasie.

IMG_7904
Trzeba przyznać że Nicea jest to bardzo ładne miasto z tramwajami jeżdżącymi po trawie (dokładnie pomiędzy torami jest pięknie przystrzyżona murawa). Czemu nikt w Polsce na to nie wpadł… nie wiem ?! Przechadzając się po pięknych małych deptakach doszliśmy do najlepszej lodziarni we Francji gdzie, każdy wybrał sobie po 2 finezyjne smaki. Nie pamiętam dokładnie co jadłem … jedno wiem –  Monia zjadła mydło (lody o smaku jaśminu).

Następny przystanek tak dla urozmaicenia zrobiliśmy w innym kraju, a dokładnie w księstwie Monaco. Zaopatrzeni w wina i sery lawirowaliśmy wokoło pięknych wieżowców usytuowanych na skalistym zboczu. Przejechaliśmy busem po torze formuły 1 (czasy zbliżone do tych Kubicy) a następnie rozłożyliśmy się na murach zamku gdzie oglądając przepiękny widoki zjedliśmy kolację.