Sylwester na Bali

Dziś sylwester na Bali. Data niecodzienna, bo 16 marca 2018. I żart o gościu, który nie wiedział kiedy przyjść na imprezę sylwestrową nagle zmienia znaczenie.

Bo jutro Nyepi czyli Balijski nowy rok.

Dokładnie to 1940. Mam podejrzenie, że na Bali obchodzi się święta dokładnie tak jak na Phuket. Czytaj: bierzemy najlepsze imprezy z wszystkich kultur i obchodzimy wszystkie. Walentynki? Czemu nie! Święto św. Patryka? Raczej! Nowy rok? Można go obchodzić więcej niż raz? Można. No to jazda.

W sumie nie mam nic przeciwko. W zeszłym roku obchodziliśmy Nowy Rok trzy razy to i w tym możemy raz bonusowo spróbować.

Dziś z tej okazji w Ubud będą parady z wielkimi kukłami z papier-mache przedstawiającymi różne demony, skoki przez ogień i pewnie spora dawka walenia w różne brzęczące przedmioty i maszerowania w różnych kierunkach. Nazywa się to Ogoh-ogoh. Organizacyjnie piekło. Nikt nie wie, której ta atrakcja się zaczyna i jaka będzie trasa, po której kukły będą noszone. Póki co udało nam się spotkać jeden ze specjalnych zespołów, który ma za zadanie unosić kable elektryczna za każdym razem gdy demony się do nich zbliżą. Panowie nie mają też żadnych przydatnych informacji. Jednak sylwester na Bali to jedno, nowy rok jest co najmniej równie ciekawy.

Otóż jutro jest dzień ciszy.

Oznacza to, że wszystko jest zamknięte, jest zakaz jeżdżenia samochodami i skuterami, zakaz wychodzenia z hoteli, przez 24h nie działa lotnisko, część operatorów wyłącza internet oraz nie wolno mieć zapalonych świateł powyżej 1 piętra. Nawet nie można psa na spacer wyprowadzić. Trzeba siedzieć w domu i oddawać się refleksji nad życiem. No i pewnie na tyle na ile znam tutejszych turystów to pić hektolitry alkoholu.

Niedziela bez handlu nie brzmi tak źle co?